czwartek, 1 lipca 2010

Do Orebicza

Pora opuścić malowniczy kemping Prapratno, bardzo miłe miejsce odpoczynku ale niestety bez atrakcji miasteczka turystycznego. Jest tutaj tylko jedna restauracja, sklep, bilard, budka z fast foodem.
Jeśli komuś zależy na odpoczynku w pięknym otoczeniu i klimacie to polecam. My udajemy się w dalsze rejony półwyspu Peljesac.


Kręte górskie drogi, czasem mrożące krew w żyłach. Ja w odruchu obronnym przespałem część trasy ;)

Wybór Orebicza na miejsce dłuższego pobytu okazał się być słuszny. Już w czasie jazdy autobusem widzieliśmy, że mijane miejscowości nie miały tyle uroku.
W Orebiczu jest bardzo dobra infrastruktura turystyczna, wiele knajpek, restauracji i miejsc noclegowych. Jest tutaj także kilka kempingów. My zatrzymaliśmy się na pierwszym od strony portu, choć sprawdziliśmy także dwa następne.
Kemping "Glovna Plaza" był jednak najbardziej zaciszny i klimatyczny. Stary dom z dużym ogrodem obsadzonym palmami i innymi drzewkami rzucającymi przyjemny cień. Tutaj spędziliśmy 7 dni, za które zapłaciliśmy 700 HRK (200 kun mniej niż za 3 noce w Dubrovniku na kwaterze, choć i tak więcej przez nieopatrznie użytą lodówkę - trzeba uważnie czytać cennik. Lodówki są ogólnie dostępne ale użycie kosztuje 25 HRK / dobę)



Te 7 dni w Orebiczu były bardzo przyjemne, choć w pewnym momencie zrobiło się tłoczno. Można jednak znaleźć sobie zaciszne miejsce do plażowania z dala od hordy turystów, głównie Polaków i Czechów. Nasi, głównie ze Śląska nie imponowali poziomem. Pozostało jedynie trzymać się nieco z daleka i starać się mimo wszystko delektować lazurowo-błękitnym morzem. Wieczorami było już całkiem spokojnie, a od strony morza dolatywało orzeźwiające powietrze.


Gdy wszyscy już poszli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz